piątek, grudnia 30, 2005

Cisza na morzu

Mamy teraz taki szczególny okres roku. Tuż po świętach Bożego Narodzenia a przed Sylwestrem i Nowym Rokiem. Twierdzi się, że to coś jakby martwy sezon. Rachunki pozapłacane, długi pooddawane, sprawy pozakańczane. Do urzędów nikt nie biega i w bankach raczej pusto. Senna taka atmosfera. Ludzie czekają na nowe. Podejmują postanowienia. Zaczynają życie od nowa. Dziwny to okres, gdy w domach wiszą dwa kalendarze, dni są najciemniejsze a miejsce pod choinką opustoszało. Taki czas sprzyja zamyśleniom. Niedzielni poeci wietrzą swoje szuflady a rodzinni kronikopisarze uzupełniają blogi. Koniec czasu. Ale rozświetlany nadzieją, że przecież znów ruszy karuzela pór roku.

Do siego roku wszystkim. Oby nie był gorszy, oby był nawet lepszy od tego. A tobie, stary roku, dziękujemy. Że wytrzymałeś z nami przez tych długich 365 dni, że nie przyniosłeś nam nieszczęść i mimo różnych smutków - dawałeś też i radość. Bywaj!

wtorek, grudnia 13, 2005

Ręce, które leczą

Wysyłam Ci energię... Posted by Picasa
Pamiętacie jeszcze tych magików? Kaszpirowskiego? A tego Polaka, Nowak - tak się oryginalnie nazywał - co to też gorszy nie był, po kraju jeździł i ludzi dotykiem uzdrawiał? Niczym król Aragorn. Oj, działo się. Ale jakoś tak dziać się i przestało. Kaszpirowski już nie liczy - adin, dwa, tri, czytiry. A ten nasz już nie maca i nie rozcapierza paluchów z ekranu. Chyba to wszystko była jednak lipa, co? Bo przecież gdyby to działało, to dzisiaj Kaszpirowski byłby szefem ONZ-tu i chorób na świecie pewnie też by już nie było. A tu ślad po uzdrowicielach zaginął...

Wrócili do ciemnego grodu? Powiem Wam, że mi łatwiej było uwierzyć w moce Aragorna, który nigdy nie istniał niż w te wyliczanki Rosjanina. Może to kwestia wyobraźni? A może trzeba porządnie zachorować...tak, żeby lekarze mogli tylko ręce rozłożyć. Wtedy łatwiej uwierzyć w cud?

Ale nam się ponura historyjka tu napisała. Tfu! Na psa urok!

środa, listopada 30, 2005

Kwaśne miny

Minka zajączka Posted by Picasa
Jak się Wam wydaje: co sprawia, że dziecko z dnia na dzień, nagle, zaczyna robić miny? Nie te wywołane płaczem czy śmiechem czy snem. Te takie wymyślone, uruchamiane na zawołanie. Jakie umiejętności trzeba po drodze zdobyć? Marysia swoją pierwszą, wymyśloną minkę (a może u nas podejrzaną a nie wymyśloną?) zrobiła wczoraj. Entuzjazm rodziców sprawił, że wykrzywia się od tej pory bz przerwy. Wie, że rozśmiesza nas tym do łez...

piątek, października 28, 2005

Góry, nasze góry



Czy Was też tak ciągnie w góry jak i nas? Gotowi jesteście, jak my, przejechać 1000 km tylko po to, żeby spędzić w nich dwa dni? Nawet nie w nich a pod nimi. Pod Tatrami. Tatry - śnieg na szczytach, ostrzejsze powietrze, góralskie klimaty. Nas to bierze. Porywają nas wspomnienia. Ośrodek ZHP na Polanie Głodówkowej jest dla nas miejscem szczególnym podwójnie. Właśnie na tym skrawku świata zaczęła się nasza historia...wciąż czujemy tu dym z wypalonych wtedy ognisk, poły namiotów jeszcze łopoczą na wietrze. Każdy ma, a jeśli nie to mieć powinien, takie swoje, magiczne miejsce. My je mamy, zabieramy do niego nasze dzieci i swoje wspomnienia. Chyba już zawsze będziemy tu powracać. Tu nawet stary, wypchany niedźwiedź jest nam jak brat. Macie takie miejsce dla siebie? Jeśli nie, to idźcie go szukać. Zaraz.

poniedziałek, października 17, 2005

Greckie mity

Z morskiej piany... Posted by Picasa
Pamiętacie jeszcze mity starożytności? Te ze szkoły. Zebrane najpewniej przez pana Jana Parandowskiego. Nigdy jakoś szczególnie za nimi nie przepadałem. Były nudne, dziecinne i wszystkie pisane na jedno kopyto. Mam wrażenie, że nawet sami Grecy i Rzymianie podśmiewali się z własnych wierzeń. Ot, bajędy dla prostaczków.
Był tam taki jeden o bogini, o jej powstaniu. I to nic tak niesmacznego, jak wyskoczenie z głowy ojca rozłupanej toporem. Nic tak prozaicznego jak klasyczne narodziny. O nie. To był pomysł, jak na mity, dość niezwykły. Mówię o tej, która budziła zazdrość bogów. O Afrodycie. O Wenus. O tej, która wyłoniła się z morskiej piany...


...się wyłoniłam Posted by Picasa

poniedziałek, października 10, 2005

Mała kobietka

Władca Pierścieni Posted by Picasa
Skąd 3-letnia dziewczynka wie, co wypada robić dziewczynce? Nie, nie "co wypada". Raczej "co jest przypisane do jej płci". Oglądanie się w lustrze, przebieranie w butach, torebki, bransoletki, kitki. Malowanie...skąd ten pęd do kosmetyków? Czy to tylko naśladowanie mamy? Jeśli tak, to dlaczego kopiować ją, a nie tatę? Czy aby na pewno tak jest? A może sami dopatrujemy się w dziecku takich cech, jakie byśmy widzieć chcieli? U dziewczynki zwracamy uwagę na jej kobiecość a widząc jej przejawy - aprobujemy to
zachowanie. Natomiast zabawa kombinerkami, owszem, niech się bawi. Ale nie okazujemy wielkiego entuzjazmu. Kto to widział dziewczynkę z kombinerkami? Malowanie się, może i bardziej kłopotliwe, ale jest jak najbardziej "po naszej linii".


Lady in green Posted by Picasa

sobota, października 08, 2005

Marysia prawie roczniaczek

To Ty, Lauro? Posted by Picasa

Widzisz tatko, jaka jestem mała?
Tylko na tobie mogę się oprzeć.
Bez ciebie tatko, gdzie dziś mogłabym dotrzeć?
Cóż dostrzegasz w mowie mego ciała?

Człowieczek taki jak ja, maluszek.
Bez prawa głosu i bez wyobraźni.
Nie to co ty i mama, tacy duzi, poważni.
A dla mnie przeszkodą jest już stos poduszek.

I to widać tu, na tej fotografii?
To w snach przychodzi w środku nocy?
Przecież to wiemy, spójrzmy wstecz, w głąb własnej biografii.

I nie do tych chwil wesołych, do strzelania z procy
Do tortu i świeczek i piątki z geografii.
Lecz do lęków własnych, tych z dziecięcej nocy.

I tak, i nie... Posted by Picasa

czwartek, października 06, 2005

Drogowskazy

Nasze znaki cz. I Posted by Picasa
Popularne stało się ostatnio określenie "mapa drogowa". Mapa drogowa dla Palestyny, mapa drogowa wejścia Turcji do UE...Myśleliście kiedyś o mapie drogowej dla siebie? A dla swoich dzieci? Czyż ich życie nie będzie wyboistą drogą? Już jest im ciężko. Ciągle im czegoś nie wolno, ciągle się im czegoś zabrania z jakichś zupełnie niezrozumiałych powodów. Dlaczego nie wolno puszczać słomką bąbelków w swoim własnym kakao? No dlaczego? Dlaczego trzeba iść spać, skoro spać się jeszcze wogóle nie chce? No dlaczego? Kto im to wyjaśni jak nie my? Kto jak nie my ma być dla nich drogowskazem? Dlaczego dorośli tak zazdroszczą dzieciom "tego beztroskiego czasu"? Beztroskiego? Beztroskiego!? Przecież ono z samych trosk się składa. Ich życie. Nasze życie. Wyboista, jednokierunkowa droga...

Nasze znaki cz. II Posted by Picasa

wtorek, października 04, 2005

Ta nasza wiara

Światło Krzyża Posted by Picasa
Pół roku temu tkwiliśmy przy telewizorach, czekając cudu. Cudu nie było i próśb naszych też nie wysłuchano. Nie uczynił Bóg wyjątku. Tak widać zadecydował...może to pozwoliło nam się zmienić?
Jak to jest z tą naszą wiarą? Wierzymy. Ale gdzieś tam jest to ziarno, ziarenko zwątpienia. A jeśli... Ile wiary trzeba, żeby uwierzyć? Ilu cudów?
Ponoć w Boga opłaca się wierzyć. Jeśli go nie ma nic nie tracimy, bo po śmierci i tak będzie nam wszystko jedno. Jeśli zaś jest...czysty zysk. Czy o to w tym chodzi?
Osierocone pokolenie, pokolenie JP2. Kto teraz poprowadzi Cię za rękę?

środa, września 28, 2005

Jesienna zaduma

W czasie dzeszczu dzieci... Posted by Picasa
Piękna pogoda...była. Nagle ta jesień słoneczna taka, ukazała nam swe drugie oblicze. Zaczęły się jesienne słoty. W nocy deszcz budzi, stukając o parapety do wtóru odległym grzmotom. W dzień łzy spływają po szybach. Chłód zakrada się do kątów. Jaka właściwie powinna być jesień? Któa jest bardziej prawdziwa? Ta złota, czy ta z błota? W taki czas jesienny wracają do głowy słowa naszej piosenki, śpiewanej przy harcerskich ogniach:
Smutne klamerki Posted by Picasa
Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy za lasem
Rano wstaję poemat chwalę
Biorę się za słowa jak za chleb
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej...
Jesiennej strony
Deszcz Posted by Picasa
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej...
Jesiennej strony

piątek, września 23, 2005

Nie wszystek umarliście

Dziadek Posted by Picasa
Józef Woszczyński, mój dziadek. Malwina Woszczyńska z domu Orłowicz, moja babcia. Nie poznałem Was nigdy. Mówi się, że czego oczy nie widziały, tego sercu nie żal. Jakże nieprawdziwe. Nie wtedy, kiedy chodzi o rodzinę. Po Tobie, dziadku, mam chociaż zdjęcie, zżarte przez czas, obozowe. Może Twoje ostatnie. Stoisz, na wpół uśmiechnięty, w kapeluszu i przyciasnej marynarce. Mogę spojrzeć Ci w oczy. Ty patrzysz w moje. Po Tobie, babciu, nic nie mam. Kilka opowieści Twojej córki, kilkuletniej zaledwie gdy odchodziłaś. Te opowieści powiększają tylko pustkę. O co oprzeć mam swoje myśli, gdy myślę o Tobie? Rozpraszają mi się i już nie mogę ich pozbierać.

Ta stara fotografia, jedyna w rodzinnym zbiorze, jest kłamstwem. Daje złudzenie rzeczywistości. Sprawia, że istnienie dziadka wydaje się realniejsze od istnienia babci. To niezwykłe jak stary kawałek papieru może wpływać na naszą świadomość.

Dziakowie moi, jeśli macie gdzieś tam w niebie stałe łącze, wiedzcie, że choć przepadły Wasze groby, choć stara tylko fotografia jedna, to tutaj, na dole, wciąż się Was pamięta.


Józef Woszczyński:
  • data urodzenia - nieznana
  • miejsce urodzenia - nieznane
  • miejsce śmierci - Warszawa
  • data śmierci - sierpień/wrzesień 1944r.
  • uciekinier z niemieckiego obozu, działacz ruchu oporu, uczestnik Warszawskiego Powstania
Malwina Woszczyńska:
  • data urodzenia - nieznana
  • miejsce urodzenia - wieś Świnka k. Smorgoni, powiat Oszmiana
  • miejsce śmierci - Warszawa
  • data śmierci - w czasie okupacji stolicy
  • działaczka ruchu oporu, zastrzelona przez Niemców

czwartek, września 22, 2005

Grypa

Oczy chorego dziecka Posted by Picasa
Jak można pomóc choremu dziecku? Przytulić? Nie pomaga. Lekarstwo? Pluje i płacze. Puścić bajki? A gdzie tam bajki. Nieba uchylić? Za wysoko...
Lepiej nie chorujcie nam dzieci. Lepiej w zdrowiu żyjcie. Wychorujecie się jeszcze. Na starość.

środa, września 21, 2005

Młodsza siostrzyczka

Cóż rodzice mogą Ci na to poradzić? Tata jedynak i mama najstarsza z rodzeństwa. Oni nigdy nie byli młodszym bratem ani siostrą. Nie wiedzą, jak to jest, gdy wszystko robi się gorzej od tej starszej - mniej sprawnie chodzi, prawie nie mówi i jest się takim słabym. A człowiek tak by chciał, tak bardzo by chciał ją naśladować! Razem biegać, śmiać się i turlać. Nie wiedzą, jak to jest, gdy za niezręczną czułość dostajesz kuskańca albo upadasz popchnięta. Ah! Robić to co ona i bawić się jej zabawkami...

Niemożliwe córeczko. Cóż rodzice mogą Ci na to poradzić.
MarysiuuuuPosted by Picasa

wtorek, września 20, 2005

Jestem sobie przedszkolaczek

Jesteś tam, tato? Posted by Picasa
Jak to się dzieje, że odważne, przebojowe dziecko, po kilku dniach w przedszkolu nie chce już do niego chodzić? Najpierw roznosi salę zabaw na kawałki a kilka dni później trzeba je dosłownie siłą wyciągać rano z domu. Czy to nagle uświadomiony strach przed zmianami, przed wyrwaniem z bezpiecznych zakątków domu i objęć rodziny rodziny czy też może przedszkole jest kiepskie? Czy to rozpieszczający córeczkę rodzice zawiedli, czy utrzymywana na siłę placówka działa bez polotu? Jedno jest pewne - w dobrym przedszkolu potrafią sobie radzić z takimi problemami. Potrafią przynajmniej być rzyczliwi dziecku i objąć go szczególną troską. W przedszkolu kiepskim sugerują przeczekać. "Jakoś to będzie". Poczekajmy więc do następnego września i spóbujmy w innej placówce.

poniedziałek, września 19, 2005

Imieniny

Solenizantka Posted by Picasa
Co to w ogóle są imieniny? Skąd to się wzięło i po co? Wpisując w Googlach hasło "imieniny" otrzymujemy dwa milony stron, a wszystko są to listy imion i kalendarze, opisujące co kiedy świętować. Ale ja chcę wiedzieć, kto to ustalił, kiedy i jak? Skąd wiadomo, że Edyty obchodzić trzeba akurat 16 września. Takie urodziny to ja rozumiem - mija okrągły rok od dnia przyjścia na świat - mamy święto. Ale imieniny? Imieniny? I dlaczego niby raz do roku, skoro są w kalendarzu imiona występujące częściej. Nawet nazwa głupia. Imieniny. Kto za to odpowiada? Nie wiadomo. Tak czy siak. Edyty imieniny dopiero za rok.

sobota, września 17, 2005

Taki na przykład kapeć

Kapeć Posted by Picasa
W życiu małego dziecka jest jeszcze tyle przedmiotów do odkrycia. Wszystkie nowe i czekające na swego Kolumba. Nawet taki prozaiczny kapeć może się stać obiektem fascynacji. Marysia jeszcze nic nie wie o płytkości jego bytu, może więc cieszyć się tym, że po prostu jest. Widzi żywą barwę, w dotyku czuje ciepłą miękkość i kształt, tak różny od podrzucanych przez rodziców, nudnych już grzechotek. I jeszcze ta przemożna chęć poznawania rzeczy, które mają etykietkę zakazanego owocu - pilotów, sprzętu stereo, cyfrówki czy błyszczącej tafli piekarnika... Jakże ciekawym jest każdy dzień 10 miesięcznego człowieka

piątek, września 16, 2005

Jesień idzie, nie ma na to rady

Porządki w ogrodzie Posted by Picasa
Niby to dopiero początek września, a jesień już dosłownie czuć w powietrzu. I do końca nikt nie wie, po czym się to poznaje. Przecież ciągle jest ciepło a spadające od lipca żółte liście nie są żadnym wyznacznikiem. Co powoduje, że w ogrodach nagle zapalają się ogniska, koty nabierają sierści a dziadek i babcia (ci z piosenki, co to wiedzą najlepiej), zakładają cieplejszy sweter? A może to te zamglone poranki, krótsze dnie i zwyczajne zmęczenie latem? Może potrzebujemy odrobiny tej jesiennej zadumy. Eh "jesień idzie, nie ma na to rady..."