poniedziałek, września 24, 2007

Humor sytuacyjny

Marysia ma to do siebie, że podróżując popołudniem samochodem, lubi przysnąć. Jest to o tyle kłopotliwe, że potem wieczorem spać nie chce... Najlepszym lekarstwem na to jest rozśmieszyć ją do łez. Nieważne jakim sposobem.

Jedziemy więc sobie całą rodzinką, jest popołudnie. Mama stroi miny i coś tam gulga do Marii. Ta zaś wręcz zanosi się śmiechem.
I na to wypala Hania:
- Mamo?! A czemu Marysia się śmieje a ja się nie śmieję?
- Eee...

Właściwie jak tu w kilku słowach streścić pojęcie poczucia humoru i tego, że w różnym wieku śmieszą nas różne rzeczy i że w ogóle różnych ludzi co innego śmieszy i że... eh.

sobota, września 15, 2007

Dwa lata

Prawie dokładnie w drugą rocznicę założenia tego fotobloga przeczytałem artykuł. Nie, żeby było to coś nadzwyczajnego u mnie, ale tym razem artykuł był o blogach właśnie. Autor wywodził, że osobnicy piszący blogi, to nie tylko, jak mogłoby się wydawać, jakieś teens'y bez wyrobionego gustu i ortografii, ale w większości prawdziwa elita. Dobrze wykształceni, dobrze zarobkujący, inteligentni, oczytani, spostrzegawczy. Nieprzeciętni. Idealny wprost target dla różnego rodzaju marketingowców...

No słysząc takie komplementa serce rośnie. Nic - tylko pisać. A może z czasem i jakaś reklama się wypnie, co? Państwo marketingowcy? Wiem, wiem. O kasie też tam było napisane - że liczyć na nią mogą tylko tzw. gwiazdy. Minimum ileś tam tysięcy odsłon miesięcznie.

To nam na razie nie grozi - jest co prawda poprawa - nawet do kilkunastu wejść miesięcznie. Ale gdzie tam mowa o gwiazdorstwie. Blog nie zaginie jednak, bowiem jego pisanie to przede wszystkim wielka frajda.

A następny post to będzie już okrągła 100.

niedziela, września 09, 2007

I kto tu rządzi?

Od: Rutecka, Agnieszka
Wysłano: 7 września 2007 11:44
Do: Zając, Jarosław
Temat: ?

Hej
i jak dzieciaki w przedszkolu?


Od: Zając, Jarosław
Wysłano: 7 września 2007 13:58
Do: Rutecka, Agnieszka
Temat: ODP: ?

Póki co spoko.
Nie licząc drugiego dnia w którym Marysia odmówiła współpracy w zakresie wykonywania podstawowych czynności fizjologicznych. W rezultacie spanikowane przedszkolanki zadzwoniły do tatusia. Tatuś w ekspresowym tempie opuścił stanowisko pracy, w 20 minut przebił się przez miasto i wpadł do przedszkola.
W przedszkolu następnie przez 30 minut doprowadzał dziecko do stanu używalności ze stanu, za przeproszeniem, totalnego obesrania.
Marysia, jak już pokazała, kto tutaj rządzi, w następnych dniach odstąpiła od protestu i obecnie nie ma problemów z załatwianiem czegokolwiek...

U ciebie też ciekawie?

poniedziałek, września 03, 2007

Kolega wielkoluda

W jednym z prezentów towarzyszących (to takie dawane Marysi przy okazji urodzin Hani), pod strzechę trafiła gra "Zagadki Smoka Obiboka". Pomijając durnowatą nazwę sama gierka okazała się fajna. Na karteczkach są takie rysunki a każdy opisany wierszykiem.

Okazuje się, że te gry rzeczywiście rozwijają - poznaliśmy zdolność Hani do słowotwórstwa. Przy obrazku węgorza, nie znając właściwej nazwy, bez zająknięcia wypaliła:
- Łatwe! To długolud!
Rzeczywiście. Łatwizna.