
- Pawełku, Pawełku! Choć do naszego domu.
- Oć Pawełku. Do nas oć.
Dziewczyny zaczynają sprowadzać sobie facetów. Pierwszy jest sąsiad zza nieistniejącego płotu. Lat 3,5. Brak płotu, nie ma co ukrywać, znacząco ułatwia wymianę kulturalną. Choć są i problemy...
- Pawełku. Trzeba ściągnąć buty!
- Ale mi babcia nie pozwala ściągać butów.
Hę?
- Mamo! Mamo! Czy Pawełek może wejść w butach?
- Nie, Haniu. Jeśli chce wejść, musi zdjąć buty.
- Ale jemu nie wolno!
- Trudno. Jeśli chce być naszym gościem, musi się dostosować do naszych zasad.
Hania wraca do przedpokoju i oznajmia ponurym tonem:
- Pawełku. W naszym domu jest taka zasada, że się ściąga buty.
- Ale mi babcia...
Dobra, to już było. Ostatecznie pan ambasador z sąsiedniego domu zostaje odwołany na konsultacje do ojczyzny i jak na razie wizyta nie doszła jeszcze do skutku.
O czym donosi dziwnie zadowolony tatuś.