

Piękna pogoda...była. Nagle ta jesień słoneczna taka, ukazała nam swe drugie oblicze. Zaczęły się jesienne słoty. W nocy deszcz budzi, stukając o parapety do wtóru odległym grzmotom. W dzień łzy spływają po szybach. Chłód zakrada się do kątów. Jaka właściwie powinna być jesień? Któa jest bardziej prawdziwa? Ta złota, czy ta z błota? W taki czas jesienny wracają do głowy słowa naszej piosenki, śpiewanej przy harcerskich ogniach:
Nic nie mamZdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy za lasem
Rano wstaję poemat chwalę
Biorę się za słowa jak za chleb
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej...
Jesiennej strony
Nic nie mamTylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej...
Jesiennej strony
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz