środa, września 28, 2005

Jesienna zaduma

W czasie dzeszczu dzieci... Posted by Picasa
Piękna pogoda...była. Nagle ta jesień słoneczna taka, ukazała nam swe drugie oblicze. Zaczęły się jesienne słoty. W nocy deszcz budzi, stukając o parapety do wtóru odległym grzmotom. W dzień łzy spływają po szybach. Chłód zakrada się do kątów. Jaka właściwie powinna być jesień? Któa jest bardziej prawdziwa? Ta złota, czy ta z błota? W taki czas jesienny wracają do głowy słowa naszej piosenki, śpiewanej przy harcerskich ogniach:
Smutne klamerki Posted by Picasa
Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy za lasem
Rano wstaję poemat chwalę
Biorę się za słowa jak za chleb
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej...
Jesiennej strony
Deszcz Posted by Picasa
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej...
Jesiennej strony

Brak komentarzy: