Jednym z rozlicznych efektów rocznego uczęszczania Hani do przedszkola było przyswojenie sobie pewnych nowych pojęć.Ci, którzy liczą na kolejną opowieść o wulgaryzmach, zawiodą się jednak. Pojęciem, które zrobiło furorę w słowniku Hani jest "nieskończoność".
Wszelkie licytacje na zdolności, licytacje na przedmioty, licytacje na wydarzenia kończą się obecnie ostatecznym podsumowaniem:
- A ja mam/byłam/umiem nieskończoność!Nieskończoność lalek będę miała. Nieskończoność rysunków wyrysowałam. Zjem cukierków nieskończoność.
Jak widać z przykładów trudne pojęcie nieskończoności ma u Hani na razie wymiar czysto fizyczny. Strach jednak pomyśleć, co będzie, gdy w jej umyśle zagości i mistyka.



