czwartek, maja 26, 2011

Ad Nicomachum

Siedzimy sobie w centrum handlowym. Tak wypadło, że akurat na wprost kolektury totolotka. Jest tego dnia akurat spora kumulacja.
- Mamo, a ile to jest 6 zer? Milion? - pyta Hania
- Tak.
- To można wygrać 15 milionów! - szybko podlicza.

Marysia za to nie bawi się w niuanse. Wystarczy jej, że z tonu głosu siostry wynika, że kwota będzie spora.
- Mamo. A podzielisz się z nami, jak wygramy?
- Oczywiście!
- A ile byś mi dała z tych 15 milionów?
- Marysiu, tobie nawet 20 złotych.
- Wow! Super!! Dzięki.

Ocenę moralną postępowania Edyty pozostawiam waszemu uznaniu.

wtorek, maja 17, 2011

Pater Noster

Wieczorna modlitwa. Dzieci generalnie są w tym czasie nadaktywne. Tańcują, stają na głowie, wiercą się.
- Ojcze Nasz, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje...
Marysi, pewnie z racji wieku, szczególnie trudno skupić się w czasie modlitwy. Ale brnie dzielnie: 
- ...chleba naszego poprzedniego...
Hę?
- ...jako i my odpuszczamy naszym współwinowajcom...
O! To akurat pasuje do niej jak ulał. 

Tymczasem przechodzimy jednak dalej - do Zdrowaśki:
- ...módl się za nami grzecznymi...

Te wyjątki z pacierza Marysi generalnie dobrze oddają jej talent do językowych lapsusów. Ale z tą grzecznością to już przegięła.

niedziela, maja 08, 2011

Wolny rynek

Nie może być tak, że Hania robi coś fajnego a Marysia to ignoruje. Nie. Marysia też musi to zrobić. W pięć minut po otwarciu restauracji przez Hanię pojawiła się konkurencja. Konkurencja nawiązująca przy tym do sukcesu "Ulubionego kotka".

Może nie mogła się pochwalić równie dobrym szyldem:

Ceny, hmm...65 zł za kromkę chleba z serem?

Ale przystawki były REWELACYJNE!

Zamówiłem pięć "psepssekonsek", sądząc, że pięć znajdę na talerzu. Kierowałem się ceną i zdrowym rozsądkiem. Ale nie. Dostałem pięć talerzy. Każdy inaczej udekorowany, elegancki, niepowtarzalny.


Był napiwek...

poniedziałek, maja 02, 2011

Ulubiony kotek

Na Poniatowie otwarto z hukiem nową restaurację!!! Właścicielka, pani Hanna Zając, zapewnia miłą atmosferę i sprawną obsługę. Ceny, rzekłbym, konkurencyjne np. sałatka za 50 gr. Pełna profeska - wszystko zgodnie z zaleceniami Magdy Gessler. Spójrzcie choćby na ten szyld:

A menu po prostu powaliło mnie na kolana:
Do tego mają firmowe kubki:
I tylko te potrawy...
Ktoś reflektuje na "wybredne kociaczki"?