piątek, grudnia 28, 2007

Model 2+1

W trakcie zapoznawania się ze świątecznymi prezentami Marysia robi nagle smutną minę. Nowa, gadająca, interaktywna lala ląduje na ziemi.
- Mamo! Ale ja nie mogę się opiekować drugą dzidzią, bo ja już się jedną opiekuję...

Tak. I właśnie takie są początki demograficznej klęski, która dotknie ten naród za lat dwadzieścia.

niedziela, grudnia 23, 2007

Ambasadorowie

Stosunki między siostrami ulegają z biegiem czasu stopniowemu pogorszeniu. To ponoć naturalne na ich etapie życia, więc aż tak się tym nie przejmujemy, pilnując jedynie, by sie nie pozabijały. Do tego między kolejnymi awanturami są i okresy pokoju.

A do pokoju dochodzi mniej więcej tak:
- Przepraszam Marysiu.
- Przepraszam Haniu. Ale nie będziesz już brać mojej dzidzi?
- Dobrze. Ale pod jednym warunkiem. Że ty nie będziesz burzyć mojego domku dla Gapcia.
- Dobrze. Ale pod warunkiem, że nie będziesz psuć moich zabawek.
- Zgoda, ale pod warunkiem, że nie będziesz układać moich puzzli.
- Dobrze. Pod warunkiem, że już nie będziesz mnie biła.
- Dobrze, ale pod warunkiem...

Uwierzcie. Negocjacje na unijnym szczycie to przy tym betka.

poniedziałek, grudnia 17, 2007

Porządek rzeczy

Edyta zagoniła dzieci do ubierania.
- Zakładajcie buty! Nie mamy czasu! Na pewno się spóźnimy!

Po krótkiej krzątaninie słychać z przedpokoju następującą wymianę zdań:
- Ale ja nie umiem założyć butów!! - to Marysia. Z żalem.
- A co to mamę może obchodzić? Mamę nic nie obchodzi. Tylko nasze zdrowie!

No to przynajmniej kwestie pryncypiów mamy z głowy.

czwartek, grudnia 13, 2007

Przewodnik stada

Była więc taka akcja:
Nasz kotek sympatyczny dopadł mysz. I jak to kotek po krótkiej i brutalnej zabawie rozpoczął myszy tej konsumpcję. Wszystko to na oczach dzieci.

Hania zaczęła wrzeszczeć i płakać i w ogóle dostała histerii.

Marysia zaś postanowiła kotka wychować. Poinformowała go ze spokojem w głosie, że niedobry jest kotek i że w domu najważniejsza jest mama. Nie do końca wiadomo, co miała na myśli ustalając tę hierarchię - może, żeby się kotek nie zabrał aby czasem za konsumowanie mamy? Nieważne.

Ważne, że na te słowa histeria Hani zgasła jak spadająca gwiazdka. Przestała ryczeć i stwierdziła po krótkim, trzysekundowym milczeniu, że najważniejszy jest tata...

Nim rzeczony tata zdążył jednak pęknąć z dumy, czy też chrząknąć znacząco do mamy, czy też zrobić cokolwiek - Hania zmieniła zdanie i oświadczyła: "to znaczy nie, w domu najważniejsza jest Hania...".

Ten rodzinny wyścig szczurów zakończył wyraźnie zdegustowany kotek, wypluwszy zaduszoną myszkę na trawę. Następnie z godnością machnął nam ogonem udając się na dalsze łowy.

poniedziałek, grudnia 03, 2007

Zły dzień

- Marysia wygląda dzisiaj jak krasnoludek.
- Nie jestem żaden krasnoludek!!!
- Powiedziałam, że wyglądasz jak krasnoludek a nie, że jesteś krasnoludek. A to różnica.
- Nie jestem żadna różnica!!!!