piątek, października 28, 2005

Góry, nasze góry



Czy Was też tak ciągnie w góry jak i nas? Gotowi jesteście, jak my, przejechać 1000 km tylko po to, żeby spędzić w nich dwa dni? Nawet nie w nich a pod nimi. Pod Tatrami. Tatry - śnieg na szczytach, ostrzejsze powietrze, góralskie klimaty. Nas to bierze. Porywają nas wspomnienia. Ośrodek ZHP na Polanie Głodówkowej jest dla nas miejscem szczególnym podwójnie. Właśnie na tym skrawku świata zaczęła się nasza historia...wciąż czujemy tu dym z wypalonych wtedy ognisk, poły namiotów jeszcze łopoczą na wietrze. Każdy ma, a jeśli nie to mieć powinien, takie swoje, magiczne miejsce. My je mamy, zabieramy do niego nasze dzieci i swoje wspomnienia. Chyba już zawsze będziemy tu powracać. Tu nawet stary, wypchany niedźwiedź jest nam jak brat. Macie takie miejsce dla siebie? Jeśli nie, to idźcie go szukać. Zaraz.

poniedziałek, października 17, 2005

Greckie mity

Z morskiej piany... Posted by Picasa
Pamiętacie jeszcze mity starożytności? Te ze szkoły. Zebrane najpewniej przez pana Jana Parandowskiego. Nigdy jakoś szczególnie za nimi nie przepadałem. Były nudne, dziecinne i wszystkie pisane na jedno kopyto. Mam wrażenie, że nawet sami Grecy i Rzymianie podśmiewali się z własnych wierzeń. Ot, bajędy dla prostaczków.
Był tam taki jeden o bogini, o jej powstaniu. I to nic tak niesmacznego, jak wyskoczenie z głowy ojca rozłupanej toporem. Nic tak prozaicznego jak klasyczne narodziny. O nie. To był pomysł, jak na mity, dość niezwykły. Mówię o tej, która budziła zazdrość bogów. O Afrodycie. O Wenus. O tej, która wyłoniła się z morskiej piany...


...się wyłoniłam Posted by Picasa

poniedziałek, października 10, 2005

Mała kobietka

Władca Pierścieni Posted by Picasa
Skąd 3-letnia dziewczynka wie, co wypada robić dziewczynce? Nie, nie "co wypada". Raczej "co jest przypisane do jej płci". Oglądanie się w lustrze, przebieranie w butach, torebki, bransoletki, kitki. Malowanie...skąd ten pęd do kosmetyków? Czy to tylko naśladowanie mamy? Jeśli tak, to dlaczego kopiować ją, a nie tatę? Czy aby na pewno tak jest? A może sami dopatrujemy się w dziecku takich cech, jakie byśmy widzieć chcieli? U dziewczynki zwracamy uwagę na jej kobiecość a widząc jej przejawy - aprobujemy to
zachowanie. Natomiast zabawa kombinerkami, owszem, niech się bawi. Ale nie okazujemy wielkiego entuzjazmu. Kto to widział dziewczynkę z kombinerkami? Malowanie się, może i bardziej kłopotliwe, ale jest jak najbardziej "po naszej linii".


Lady in green Posted by Picasa

sobota, października 08, 2005

Marysia prawie roczniaczek

To Ty, Lauro? Posted by Picasa

Widzisz tatko, jaka jestem mała?
Tylko na tobie mogę się oprzeć.
Bez ciebie tatko, gdzie dziś mogłabym dotrzeć?
Cóż dostrzegasz w mowie mego ciała?

Człowieczek taki jak ja, maluszek.
Bez prawa głosu i bez wyobraźni.
Nie to co ty i mama, tacy duzi, poważni.
A dla mnie przeszkodą jest już stos poduszek.

I to widać tu, na tej fotografii?
To w snach przychodzi w środku nocy?
Przecież to wiemy, spójrzmy wstecz, w głąb własnej biografii.

I nie do tych chwil wesołych, do strzelania z procy
Do tortu i świeczek i piątki z geografii.
Lecz do lęków własnych, tych z dziecięcej nocy.

I tak, i nie... Posted by Picasa

czwartek, października 06, 2005

Drogowskazy

Nasze znaki cz. I Posted by Picasa
Popularne stało się ostatnio określenie "mapa drogowa". Mapa drogowa dla Palestyny, mapa drogowa wejścia Turcji do UE...Myśleliście kiedyś o mapie drogowej dla siebie? A dla swoich dzieci? Czyż ich życie nie będzie wyboistą drogą? Już jest im ciężko. Ciągle im czegoś nie wolno, ciągle się im czegoś zabrania z jakichś zupełnie niezrozumiałych powodów. Dlaczego nie wolno puszczać słomką bąbelków w swoim własnym kakao? No dlaczego? Dlaczego trzeba iść spać, skoro spać się jeszcze wogóle nie chce? No dlaczego? Kto im to wyjaśni jak nie my? Kto jak nie my ma być dla nich drogowskazem? Dlaczego dorośli tak zazdroszczą dzieciom "tego beztroskiego czasu"? Beztroskiego? Beztroskiego!? Przecież ono z samych trosk się składa. Ich życie. Nasze życie. Wyboista, jednokierunkowa droga...

Nasze znaki cz. II Posted by Picasa

wtorek, października 04, 2005

Ta nasza wiara

Światło Krzyża Posted by Picasa
Pół roku temu tkwiliśmy przy telewizorach, czekając cudu. Cudu nie było i próśb naszych też nie wysłuchano. Nie uczynił Bóg wyjątku. Tak widać zadecydował...może to pozwoliło nam się zmienić?
Jak to jest z tą naszą wiarą? Wierzymy. Ale gdzieś tam jest to ziarno, ziarenko zwątpienia. A jeśli... Ile wiary trzeba, żeby uwierzyć? Ilu cudów?
Ponoć w Boga opłaca się wierzyć. Jeśli go nie ma nic nie tracimy, bo po śmierci i tak będzie nam wszystko jedno. Jeśli zaś jest...czysty zysk. Czy o to w tym chodzi?
Osierocone pokolenie, pokolenie JP2. Kto teraz poprowadzi Cię za rękę?