Pamiętacie jeszcze mity starożytności? Te ze szkoły. Zebrane najpewniej przez pana Jana Parandowskiego. Nigdy jakoś szczególnie za nimi nie przepadałem. Były nudne, dziecinne i wszystkie pisane na jedno kopyto. Mam wrażenie, że nawet sami Grecy i Rzymianie podśmiewali się z własnych wierzeń. Ot, bajędy dla prostaczków.Był tam taki jeden o bogini, o jej powstaniu. I to nic tak niesmacznego, jak wyskoczenie z głowy ojca rozłupanej toporem. Nic tak prozaicznego jak klasyczne narodziny. O nie. To był pomysł, jak na mity, dość niezwykły. Mówię o tej, która budziła
zazdrość bogów. O Afrodycie. O Wenus. O tej, która wyłoniła się z morskiej piany...
zazdrość bogów. O Afrodycie. O Wenus. O tej, która wyłoniła się z morskiej piany...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz