piątek, grudnia 30, 2005

Cisza na morzu

Mamy teraz taki szczególny okres roku. Tuż po świętach Bożego Narodzenia a przed Sylwestrem i Nowym Rokiem. Twierdzi się, że to coś jakby martwy sezon. Rachunki pozapłacane, długi pooddawane, sprawy pozakańczane. Do urzędów nikt nie biega i w bankach raczej pusto. Senna taka atmosfera. Ludzie czekają na nowe. Podejmują postanowienia. Zaczynają życie od nowa. Dziwny to okres, gdy w domach wiszą dwa kalendarze, dni są najciemniejsze a miejsce pod choinką opustoszało. Taki czas sprzyja zamyśleniom. Niedzielni poeci wietrzą swoje szuflady a rodzinni kronikopisarze uzupełniają blogi. Koniec czasu. Ale rozświetlany nadzieją, że przecież znów ruszy karuzela pór roku.

Do siego roku wszystkim. Oby nie był gorszy, oby był nawet lepszy od tego. A tobie, stary roku, dziękujemy. Że wytrzymałeś z nami przez tych długich 365 dni, że nie przyniosłeś nam nieszczęść i mimo różnych smutków - dawałeś też i radość. Bywaj!

Brak komentarzy: