sobota, czerwca 21, 2008

Przyjemne z pożytecznym

Każdy naturalnie wie, jakie jedzenie dzieci lubią najbardziej na świecie. Słodycze. Dzieci wiedzą też, że słodycze nie są zdrowe. Wiedzą też, że zdrowe są owoce, za którymi to jednak nie przepadają... mama polonistka nazwałaby to konfliktem tragicznym.

Tak czy siak do pokoju wchodzi Hania z talerzykiem. Na widok jego zawartości Edyta reaguje właściwie automatycznie:
- Hanka! Co ty jesz?
- Cukier.
- Cukier!!?? Wiesz jakie to niezdrowe?
- Mamo! Ale to jest cukier z truskawkami!

Rzeczywiście. Jak się dobrze przyjrzeć, widać tam coś czerwonego...

czwartek, czerwca 12, 2008

Nowy członek rodziny

Ni stąd, ni zowąd, mama pojawiła się z kotkiem. Pomijając zupełny brak rozsądku u pani domu trzeba przyznać, że kotek jest milusiński. Przynajmniej póki nie urośnie. Nowy mieszkaniec miał jednak pewien feler - brak imienia.
- Mruczuś!! - oświadczyła autorytarnie Hania i kot został Mruczusiem.

W tym czasie Marysia jednak spała. Po przebudzeniu i pierwszej radości, okazało się, że kotek ma imię. Może i nienajgorsze, ale wybrane przez siostrę...

- Ja nie chcę, żeby tak miał na imię!
- A jak ty byś chciała go nazwać?
- Berhan!
- Że co?
- No Berhan!
- A co to za imię? Berhan?
- Berhan!!

Wiecie co? Jeśli miałbym wybierać, to wolę, żeby to był Berhan.

czwartek, czerwca 05, 2008

Po co ma się dzieci

Edyta lubi czasami tak się trochę z dziećmi poprzekomarzać. A że jest w tym dobra, dzieci dość często dają się wpuszczać.
- Dziewczyny. Wy mi nie jesteście potrzebne...
- ...???
- Sprzedam Was.
- Mamo...
- No po co wy mi jesteście potrzebne. Normalnie wezmę i was sprzedam.
Tu Marysia robi już podkówkę.
- Mamo nie sprzedawaj nas!
- Sprzedam.
- Mamooooo, nie sprzedasz?
- Sprzedam. Do czego wy mi jesteście potrzebne?
- Mamo. Do kochania!
Gdyby to był sitcom, w odpowiedzi na ten tekst Hani z widowni usłyszelibyśmy głośne westchnienie widzów. Ale nie. To nie sitcom i to jeszcze nie koniec.
- E tam! I tak was sprzedam.
- Nieeee!
- Sprzedam i już. Do czego wy mi jesteście potrzebne?
Marysia, widząc, że miłość się nie sprawdza, rzuca:
- Mamo! Do ubierania!