środa, września 20, 2006

Sposób czyli słowo się rzekło

Mkniemy do kościoła całą rodzinką, kombinując przy tym jaki chwyt socjotechniczny zastosować tym razem, żeby znów nie musieć wyprowadzać Hani przed końcem mszy za niegrzeczność. A uwierzcie, że wiele sposobów już wypróbowaliśmy - z mizernym skutkiem.

Hania z tyłu beztrosko bawi się komórką Jarka, zapuszczając nam różne melodyjki. Zabawa pochłania ją do tego stopnia, że nie widzi co się wokół dzieje i zaskoczona, że już dojechaliśmy, nie bardzo chce się rozstać z nową zabawką. Pomysł nasówa się sam.
- Jak będziesz grzeczna, to po kościele dostaniesz komórkę z powrotem.

I to, jak się okazuje, jest strzał w dziesiątkę. Przez całą mszę Hania jest idealnym dzieckiem - uspokaja Marysię, która tym razem o dziwo zdrowo dokazuje, klęka i wstaje razem z nami, śpiewa nawet. Jesteśmy w szoku! Powinszować rodzicom skuteczności...

Dziesięć sekund po wyjściu z kościoła Hania pyta:
- Mamo, grzeczna byłam?
- Tak, córeczko. Bardzo nam...
- No to teraz komóreczkę!!

Brak komentarzy: