Kto z Was spełnił już swoje marzenie? Nawet takie proste: o wejściu na Rysy, o wakacjach w egzotycznym miejscu, o przeczytaniu dawno odłożonej lektury? Jakie są Wasze plany w tym temacie?
Nasz sąsiad miał marzenie. Marzenie z kategorii tych małych, aczkolwiek niewygodnych i dlatego wiecznie odkładanych. Sąsiad chciał mieć konia.
Pewnego razu, idąc na wiosenny spacer, albo też ze spaceru wracając, na polanie spostrzegliśmy konia. Pasł sie beztrosko, jak to koń, pomachując radośnie ogonem. Był to koń sąsiada.
Ulica była poruszona. "Patrz pan, zawsze chciał mieć konia. I ma!" - mówili jedni. "Sfiksował stary, po co mu koń!?" myśleli inni. Trochę było w tym ironii ale to chyba z zazdrości. Że miał odwagę.
Zaniedługo do konia dołączył drugi. Regularnie pojawiał się rolnik z sianem na traktorze. Wieczorem niosło się po dzielnicy radosne rżenie. Minęło lato a po ulicy poszła fama, że jeden konik jest źrebny. Czyli że będą konie trzy. A potem sąsiad zmarł.
Nie odkładajcie swoich marzeń na potem, bo możecie ich już nigdy nie zrealizować. Szczególnie tych najprostszych.
Nasz sąsiad miał marzenie. Marzenie z kategorii tych małych, aczkolwiek niewygodnych i dlatego wiecznie odkładanych. Sąsiad chciał mieć konia.
Pewnego razu, idąc na wiosenny spacer, albo też ze spaceru wracając, na polanie spostrzegliśmy konia. Pasł sie beztrosko, jak to koń, pomachując radośnie ogonem. Był to koń sąsiada.
Ulica była poruszona. "Patrz pan, zawsze chciał mieć konia. I ma!" - mówili jedni. "Sfiksował stary, po co mu koń!?" myśleli inni. Trochę było w tym ironii ale to chyba z zazdrości. Że miał odwagę.
Zaniedługo do konia dołączył drugi. Regularnie pojawiał się rolnik z sianem na traktorze. Wieczorem niosło się po dzielnicy radosne rżenie. Minęło lato a po ulicy poszła fama, że jeden konik jest źrebny. Czyli że będą konie trzy. A potem sąsiad zmarł.Nie odkładajcie swoich marzeń na potem, bo możecie ich już nigdy nie zrealizować. Szczególnie tych najprostszych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz