niedziela, września 17, 2006

Księżniczka na tronie - ballady cz. II

Zwrócono mi uwagę, że poprzednia opowieść kończy się w środku wydarzeń. Był jeszcze ciąg dalszy, dla Edyty nawet ważniejszy od tego, co dotąd opisano.

Otóż po zakończeniu wiadomych czynności, Hania przystąpiła do demontażu tronu. Jak zwykle jednak chęci wyprzedziły możliwości i parę kropli wychlapało się na świeżo uprany ręcznik.
- Hanka! To jest świeżo wyprany ręcznik!! - wrzasnęła mama.
- To co, mamusiu?
- Jak to co?! Będę musiała go teraz jeszcze raz prać!
- Co z tego, mamusiu?
- Jak to co?! Wiesz ile jest z tym roboty?!
- Ciach i już.
- Ciach i już? Ty myślisz, że to takie proste?!
- Aha. - Hania z całym przekonaniem i niewinnością kiwnęła głową. Mamie zaś opadły ręce.

Bo w życiu trzeba się umieć ustawić. Ciach i już.

Brak komentarzy: