poniedziałek, września 04, 2006

Pełno tu cudów

Drobny zabieg wycięcia skóry na głowie stał się dla nas pretekstem do rozmyślań. A to nad marnością ludzkiego żywota, a to nad charakterem rodzinnych relacji, a to nad kondycją prywatnej służby zdrowia. Konkluzje tych rozmyślań nie wniosły wiele do myśli filozoficznej świata, ale pozwoliły oderwać się od pociętej skalpelem rzeczywistości. Dzieci tak dobrze nie mają, żeby sobie w taiej sytuacji pofilozofować.

Hania, wśród wielu zalet, ma tę wadę, że kiepsko rysuje. Jakoś tej zdolności to tak bardziej nabyła po tatusiu - rysunki jej jeden w drugiego bochomazy. Czysta abstrakcja.

Drobny zabieg cięcia skóry stał się kataliztorem naszego małego, rodzinnego cudu. Gdy po naszym powrocie od chirurga Hania spojrzała na wielki, biały opatrunek, zakrywający pół głowy mamy, zamiast filozofować, tak jak stała tak pobiegła do pokoju. Tam siadła do tablicy i wymalowała kredą, bez żadnej pomocy a tylko z potrzeby ducha, piękny rysunek kobiety z ała na głowie.

Normalnie szczeny nam opdały. Nie zdążyliśmy się dobrze rozebrać, gdy ze smutną miną pokazała nam swoje dzieło. Cud, normalnie cud.

Brak komentarzy: