Kiedy we wrześniu 2005r. rejestrowałem się na Googlach jako blogujący, wydawało mi się, że mamgotowy pomysł, taki przemyślany i dokończony. Jednak blog mój miał inne zdanie. Szybko zaczął żyć własnym życiem, potem prawie umarł, potem zaś wszedł w wiek dojrzały i od tamtej pory wygląda i brzmi tak jak dziś - krótkie notki, zawsze opatrzone zdjęciem. Czasami śmieszne, czasami nie.
Oceniacze się podzielili - jedni uznali, że to ekshibicjonizm drudzy, że fajna rzecz. Ja nie mam tak komfortowej sytuacji. Autorowi trudno obiektywnie ocenić, czy to co robi nie jest po prostu kiepskie. W końcu najpierw to miało być tylko miejsce dla zdjęć - posty miały być pisane pod zdjęcia. Potem jednak część "literacka" wzięła górę. Miało być pisanie dla dzieciaków, żeby za lat trzydzieści mogły lepiej poznać nas i siebie z tego okresu. A jednocześnie wstawiłem narzędzie zapisujące skąd, kto i ile razy mi tu zaglądał.
Statystycznie nie jest rewelacyjnie - 42 notki. To niewiele patrząc na to, co się wyprawia na popularnych blogach. Ale patrząc obiektywnie - 42 razy siadłem do komputera i zapisałem jakieś głębsze czy płytsze myśli, weselsze czy smutniejsze spostrzeżenia.
Do sukcesów zaliczam niepozwolenie sobie na ucieczkę w historie o dzieciach. To by była zbytnia łatwizna, tyle sytuacji aranżują. Tylko opisywać. Cele na najbliższy rok? Utrzymać charakter i nie stracić wiary, że ten blog w ogóle ma jakiś charakter. I nie odpuszczać sobie ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz