środa, września 13, 2006

Księżniczka na tronie - ballada

Bardzo zaaferowana Hania wbiega do pokoju, rozściela na dywanie swoją kołderkę. Ma z tym drobne problemy, więc zaintrygowany tata pomaga wyrównać jej brzegi. Zaaferowana mama próbuje zadać pytanie, ale Hani już nie ma.

Po chwili przybiega ze świeżo upranym ręcznikiem w ulubionym, różowym kolorze. Ręcznik wyszarpnęła z kupy świeżego prania, czekającego na sortowanie i prasowanie. Kupa się wywaliła, ale Hani już tam nie ma. Hania rozściela ręcznik na dywanie i na wcześniej rozścielonej kołderce.

Nasza ciekawość sięga zenitu, gdy bez słowa znika, jak się domyślamy w poszukiwaniu następnego elementu układanki. Co to też będzie? Husteczka? Poduszka? Ziarnko grochu?

Po chwili Hania wraca...z nocnikiem. Nocnik ten stawia na samym środeczku przygotowanego podłoża, po czym na tak skonstruowanym tronie siada. I robi siku.

Jak to z prozaicznej, fizjologicznej czynności można uczynić święto. Uczcie się dorośli. Uczcie się.

Brak komentarzy: