- Jaki to był znak?
- Hę?
Jedziemy do domu od dziadków. Słoneczny, ciepły, lutowy dzień, a wszyscy wariaci już dawno nas wyprzedzili.
- Tato, a ten?Cholera! Znów przegapiłem.
- Tamten? - gram na czas, nerwowo wykrzywiając głowę i próbując po kształcie w lusterku domyśleć się, co to było.
- Tak, tamten.- Przejście dla pieszych.
Chyba.
- A ten, tato? Co to za znak?
Jasna dupa! Co to, egzamin jakiś?
Nie ma wyjścia, trzeba się od nowa nauczyć zwracać uwagę na znaki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz