piątek, marca 16, 2007

Nic nie dawali

W kościele u Biskupa jest na mszy kazanie dla dzieci. Kazanie jest o chorobach i ksiądz ilustruje je różnymi lekami, wyciąganymi na tę okoliczność z woreczka. Wyciągają dzieci, zgromadzone u ołtarza. Wśród dzieci jest gdzieś i Hania. Dokładnie nie widzimy, bo to za węgłem.

Kazanie się kończy, jest puenta, a dzieci wracają do ławek. Idzie i nasza pociecha. Siada w ławce. I od razu widzimy, że jakaś taka niewyraźna. Po chwili zawiedzionym głosem wyjaśnia:
- Nic nie dostałam...

Proszę Biskupa. Następne kazanie o gromadzeniu dóbr wszelakich poprosimy.

Brak komentarzy: