Tata ustrzelił w kiosku specjalny numer "Księżniczki" z super gadżetem - rękawiczkami a la jedwab, opatrzonymi finezyjnym, haftowanym herbem i co najważniejsze w ulubionym kolorze Hani - różowym.
Zadowolony z siebie wparował do mieszkania i pierwsze co, zakrzyknął:
- Haniu! Chodź. Mam coś dla ciebie!Hani zaparło dech ze szczęścia.
- O takich marzyłam!
Rękawiczki szybko trafiły, gdzie ich miejsce, czyli na dłonie. Tam podziwiane miały być przez całą rodzinę.

Dlatego też żuchwy nieco się nam osunęły, gdy usłyszeliśmy:
- Mamo. Będę w nich sadziła kwiatki!
Ładne kwiatki.Ale to jeszcze nic, bo potem nastąpiły podziękowania.
- Dziękuję ci Mamusiu.O cholera! Mamusiu?
- Haniu, ale to tatuś wypatrzył w sklepie - próbuje honorowo prostować Edyta.
- Nie! Mamo... - po chwili ciszy ciągnie Hania - Od ciebie...
- Haniu...- Mamo! Ty nie rozumiesz!!
- Haniu! To umówmy się, że to jest ode mnie, ale tatuś dał pieniążki.
Cisza.Cisza.
Cisza.
- No dobrze.
Ktoś jeszcze nie wie, gdzie kobiety uczą się przedmiotowego traktowania mężczyzn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz