czwartek, sierpnia 24, 2006

Syndrom babci

- Mamo! Kiedy ty w końcu wrócisz do pracy? - pyta Hania pod koniec wakacji.

Mama, pracownik oświaty, wakacje ma długie, dwumiesięczne. I nie żeby dziecku matka rodzona obrzydła, ale mama to nie to samo co niania. Chyba każdy to rozumie.

Bo z nianią to mamy taki syndrom babci - niania jest do wyłącznej dyspozycji dzieci, na wiele im pozwala, broń boże nie doprowadza do płaczu. A mama!? Krzyczy, wychowuje, zabrania i ciągle zajęta jakimś praniem, sprzątaniem, gotowaniem. Niania jest niezastąpiona!

Wrzesień za pasem. Przyjdzie znów przywyknąć do codziennych, rodzierających serce scen pożegnań niani z dziećmi po naszym powrocie z pracy. Wrócą płacze, szlochy, zapieranie się w drzwiach, rozpaczliwe chwytanie za ręce i nogi. Wrócą poranne teksty typu: "No idź już mamo, idź".

Dlatego drodzy rodzice pamiętajcie. Dobra niania to skarb. Ale z za dobrą też jest kłopot.

Brak komentarzy: