Pamiętacie historię o rosołach? Nie? Zalecam więc przed dalszą lekturą pacnięcie w linkę w celu odświeżenia pamięci. Koniecznie.
W Nowy Rok mama przygotowała dzieciom rosołek. Zaznaczyć należy przy tym, że dzieci w ostatnim czasie nieco straciły apetyt. Szczególnie Marysia. Rosołu nie powitały więc z entuzjazmem a i sama konsumpcja odbywała się przysłowiowym jednym zębem.
Rodzice dawno byli już po deserze gdy Marysia wciąż jeszcze modliła się nad swą pełną miską. W końcu zniecierpliwiona mama postanowiła dziecko nakarmić. Jak łatwo się domyślić szybko doprowadziło to eskalacji negatywnych emocji zakończonych prawdziwymi dantejskimi scenami. Podczas burzliwej wymiany zdań córka użyła w końcu ostatecznego argumentu:
- Bo ten rosół jest niedobry!!!- Mój rosół niedobry?! Specjalnie dla ciebie go robiłam. Z ziołami miłości. A ty mi mówisz, że niedobry?
Z tymi ziołami to mama pojechała po bandzie i Marysia nieco straciła rezon.
- Bo Niani jest lepszy!
Jak wiecie tzw. rosół Niani to serwowana przez nią zupa, przygotowywana wcześniej przez rodzicielkę...
- Tak? A to ciekawe! Bo to mój rosół jest. Niania go tylko podgrzewa!
Chwila ciszy...- Bo ona go lepiej podgrzewa!!!

2 komentarze:
..karma też lepsza od Ani niźli od Sebasy...
Zigi
P.S. Szczególnie sucha!!
..dobra jest, chodźmy spać...
Fredzia
Prześlij komentarz