W czasie wizyty w ZOO Hania zgubiła złotówkę. Pieniążek wysmyknął się jej z ręki w pechowym miejscu, wpadając pod kratkę przy schodach, prowadzących do budynku z wężami. Złotówkę było doskonale widać, zatrzymała się bowiem jakichś 10 cm niżej. Kratki jednak nijak nie dało się ruszyć, choć Hania próbowała i tata próbował. Była to złotówka z kieszonkowego Hani, więc niełatwo było się jej z tym pogodzić - była smutna minka i żal do świata.Kilka godzin potem, w galerii handlowej, Hania z własnych pieniędzy kupowała sobie opaskę i kolczyki. Tata czekał zaś pod sklepem.
Nagle widać biegnącą Hanię, całą w skowronkach.
- Tato! Tatooo!! Odzyskałam swoją złotówkę!- Hę? - tato jak zwykle popisał się refleksem.
- No złotówkę. Tę z ZOO.
- Jak to? Jak odzyskałaś?
- No kupowałam i pan w kasie mi ją oddał!!
Mamy oto receptę dla różnej maści premierów na naszą budżetową mizerię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz