
To się zdarza.
My nie przerywamy jedzenia. Jemy...jemy...jemy...
Jej ciągle nie ma. Za drzwiami łazienki cisza.
Jemy...Jemy...
Kończymy jeść...
Wychodzi Marysia.
Z zadowoloną miną spogląda na nas, na stół opróżniony z jedzenia a następnie ni to pyta, ni to oświadcza:
- Długo, nie?Długo. Całe cztery lata.
Najlepszego na urodziny życzy FotoBlog.
2 komentarze:
Najlepsiejszego Maryniu!
A co tam robiłaś, się mimo wszystko zastanawiam?
C.K.
....a jak mysisz? czasem kocisz coś?
kumasz po ichniemu...
Zigi
Prześlij komentarz