wtorek, maja 27, 2008

Jak mamie zabrakło języka

Należymy do tej grupy dziwaków, którzy na co dzień posługują się w miarę poprawną polszczyzną i tego samego wymagają od swoich dzieci. Czy to wina wykształcenia Edyty, czy jakiaś inna skaza - to nieważne. Ważne jest, że dzieci nasze, mimo roku spędzonego w przedszkolu, nie nabawiły się jeszcze żadnych lingwistycznych skaz.

Tym niemniej święci nie jesteśmy i czasami wymsknie nam się coś grubszego. Zresztą było już o tym...


Takoż i dzieciom naszym również czasami coś się wplecie z łaciny podwórkowej. Tym razem padło na Hanię.
- Haniu!! Co ty powiedziałaś!? - natychmiast reaguje Edyta.
- ...
- Wiesz, że to jest brzydki wyraz?
- Wiem, mamusiu.
- No i co?
- ...
- To teraz musisz wybrać sobie karę.
- Mamoooo...
- Znasz zasady. Za brzydki wyraz musi być kara.
- Mamoooo!! A ty sobie nie dajesz kary za brzydkie wyrazy!
- ...

Mamo? Mamo?? Hej, mamo?!

Brak komentarzy: