"Kochany Mikołaju! Marzę o małej toaletce dla dziewczynek. Bardzo Cię o to proszę. Obiecuję, że będę grzeczna, będę sprzątała zabawki i pomagała Mamusi. Hania Zając"List tej treści, przy pewnej pomocy Niani, spisany został czerwoną kredką, niby cyrograf. Zamiast podpisu jest rysunek Mikołaja bez twarzy. Uroczy.
Hania o toaletce mówiła nam już od jakichś dwóch miesięcy. Nachalnie, nieustępliwie, z pasją i czułością. Wypatrzona w reklamówe z marketu stała się prawdziwym obiektem marzeń. Tak jak to stoi w liście.
Hania nie była grzeczna (przynajmniej nic się w tym zakresie nie zmieniło w ostatnim okresie), mamie nie pomagała a o sprzątaniu słyszała tylko, że coś takiego istnieje. W Niemczech czy coś...
Toletkę dostała. I powiem wam szczerze, te dwie minuty szalonej radości, utrwalone za zdjęciu, warte są trzysta razy więcej niż największa nawet grzeczność, sobotnie wspólne porządki czy pomoc przy lepieniu pierogów.
Dlatego też drogi Mikołaju nie oczekuj, że znajdziesz tu jakieś grzeczne dzieci w przyszłym roku. Gdybyś jednak szukał szczęśliwych...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz