Na czwartym chyba spotkaniu, na którym w okresie od 6 grudnia pojawił się Święty Mikołaj, Hania przeżywała prawdziwe katusze. Rzecz w tym, że Mikołaj się spóźniał. Towarzystwo głodne, skupiło się na konsumpcji, potrzeby dzieci odsuwając na dalszy plan.- Tato! Czekam, czekam i czekam. Czekam i czekaaam. Już chyba całe dwie minuty!
Jak pisał pewien autor, czas jest najprostszą rzeczą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz