Edyta wyjechała. Jarek i dzieci zostali sami na świecie, po raz pierwszy w historii tego domu.
Sytuacja jest więc następująca:
Najbardziej stresuje się Edyta - wydzwania co 15 minut czy aby wszystko w porządku. Przeżywa bowiem katusze i cierpienia związane z wyrzutami sumienia. Po nocach śnią się jej koszmary z obrazami głodujących dzieci, zapuszczonego mieszkania i ogólnej katastrofy.
Stresuje się Niania - ma więcej pracy i pewno boi się, że dzieci będą jej płakać za mamą. Poza tym musi kontaktować się z tym gburowatym ojcem rodziny, którego normalnie nie ogląda, bo ten jest w pracy kiedy ona zaczyna i kończy dyżur.
Troszeczkę stresują się dzieci - bardziej Marysia, bo to jednak maluch jeszcze i czasami przypomina sobie o mamie, szczególnie przed spaniem. Hania za to twarda jest i wszystko rozumie. Poza tym mama nakładła jej do głowy, że nie może tęsknić, bo musi teraz pomagać tacie, bo tata to zapominalski jest i w ogóle taki życiowo niezaradny. No i teraz przejęte rolą dziecko nawet komendę do spania samo sobie wydaje, bo tata na pewno nie wie, że to już pora spania.A rzeczony tata?
Cóż...pozwólcie, że zacytuję za niezapomnianym Ludwikiem Sempolińskim:
"Słomiany wdowiec, słomiany wdowiec, ileż wdzięku ma ten stan..."
1 komentarz:
Hania jest nie do przebicia!
Prześlij komentarz