poniedziałek, lutego 15, 2010

Krótki kurs rozpoznawania aluzji

Zacznijmy od tego, że dzieci, wszystkie chyba dzieci, mają problem z rozkopywaniem. Pościeli ma się rozumieć. Nasze także. Do tego nasze dzieci mają dodatkowy problem - bo oprócz normalnego w ich wieku rozkopywania - lubią ciepełko. A odkąd mama kupiła dwa termofory z wiśniowych pestek - ciepło to noszą ze sobą w majciochach, kładąc się spać wieczorem.

Tak więc leżymy. Mama czyta jakąś bajkę, na co Hania jak zwykle przerywa:
- Mamo, a mogę się odkryć?
- Nie, bo ci będzie zimno.
- Mamo, ale mi jest gorąco!
Na to do rozmowy wtrąca się na wpół śpiący tata, zły, że czytanie bajki jak zwykle przeciąga się w nieskończoność.
- Może weź sobie drugi termofor dołóż. Będzie chłodniej.
Tutaj do rozmowy dołącza Marysia:
- Ale przecież to ja mam drugi termofor...
W jej głosie brzmi politowanie dla taty. Ta dziewczynka nie rozumie jeszcze aluzji. Nawet tych dosadnych. Za to ta druga i owszem:
- Ja wiem. To było ironicznie powiedziane!

Było, było. Mądrala jedna. Nie każdy ma ferie i może sobie spać do której mu się zamarzy.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

buhahaha:)
Ładne zdjęcie!
C.K.

Jarek pisze...

A gdzie to zdjęcie robione? Poznaje C.K. ?

Mamśska

Anonimowy pisze...

A rzeczywiście, teraz poznaję. Posciel znajoma:)
C.K.