Źle się dzieje w państwie duńskim.
Zaczęło się od koleżanki. Koleżanka przyszła po lekcje, bo w szkole jej nie było - a skończyła z Hanią przy komputerze. I pokazała jej.
Jak poszła - Hania prosiła, błagała, nalegała, męczyła. Nie było wyjścia - mama musiała założyć jej ten profil na na Naszej Klasie. Wrzuciła jedno, dwa zdjęcia. Zaprosiła kilka koleżanek ze szkoły. Wydawało się, że jest wszystko pod kontrolą. A kilka dni potem wśród znajomych znalazły się ni stąd ni zowąd jakaś Deni Lovato, Hana Montana, pan Gąbka, czeski Krecik, jakaś dziewczyna z Gliwic i zboczony właściciel konta z niewyraźnym zdjęciem dziecka w profilu, zapewne wyszukanym w internecie.
Nie było wyjścia. Trzeba było przeprowadzić kurs bezpieczeństwa w internecie. Uświadomiliśmy dziecku parę zagrożeń, konieczność ochrony hasła (Mamo, tylko Niani powiedziałam...), a przede wszystkim smutną prawdę, że w internecie nie każdy musi być tym, za kogo się podaje.
Potem mama dokonała przeglądu znajomych, wyrzuciła z listy nieznajomego "niewyraźne zdjęcie", dziewczynę z Gliwic, Deni Lovato oraz Hanę Montanę. Jak również, wykazując się godną pochwały inicjatywą - zaprosiła kilka osób. Nie uprzedzając dziecka.
Wieczór, Hania wykorzystuje właśnie ostatnie minuty z 30 przynależnych jej dziennie na internet (dobra, dobra - nie stoimy z zegarkiem w ręku...). Nagle, pomna wpajanych zasad, krzyczy:
- MAMO!!! JA NIE ZAPRASZAŁAM TEGO FACETA!! JAKIEGOŚ ANDRZEJA MUSIAŁA!!!Andrzej Musiał. Dyrektor szkoły podstawowej na Poniatowie...
2 komentarze:
....a jakies fajne koty zaprosila moze....
ZIGI
A jakże:)
Prześlij komentarz