czwartek, sierpnia 06, 2009

Krzyż Pański z ubieraniem dzieci

Wychodząc do babci Lucyny na niedzielny obiadek, rodzinka jak zwykle spóźniona. Mama, chcąc podgonić tempo, pomaga Marysi ubierać się. Marysia jednak zajęta jest innymi rzeczami i specjalnie nie chce współpracować. A ponieważ spóźniać się nie lubimy, sytuacja jest nieco nerwowa. W końcu, w okolicy butów, Edyta wybucha:
- Weź ułóż te stopy jakoś! A nie, ta leży i sztywne nogi!
Marysia spogląda na mamę z politowaniem a potem zwraca się do Hani i kpiącym tonem informuje:
- Słyszałaś? Mama powiedziała "talerzy"...

Czy to już jest łapanie za słówka?

Brak komentarzy: