
W dawnych czasach, kiedy Hania nie umiała jeszcze zapinać pasów w samochodzie, traciliśmy całe godziny, czekając aż się podda. To był niemal punkt honoru - spróbować zapiąć pasy samemu. Nic jej oczywiście z tego nie wychodziło i w końcu się poddawała. Każdy wyjazd miał swoją ceremonię.
Kiedy jednak w końcu nauczyła się ich zatrzaskiwania, szybko ją to znudziło. Teraz za każdym razem przekonuje nas, że to my powinniśmy ją zapinać. My jednak, po wielu latach katorgi, ani myślimy wracać do kieratu. Mamy taki jeden, świetny argument:
- Dobra. Nie musisz zapinać. Ale jak zapłacimy mandat, to będziesz potem nam ze swoich pieniążków oddawać.
Działa niezawodnie.
Marysia, która też już swoje pieniążki dostaje, uznała, że i jej interesy wymagają ochrony:
- Ale mi nie zabracie?!
- ??
- No bo ja jestem zapięta!!
Nie Marysiu. Tobie nie zabramy.
1 komentarz:
..zabracie, zabracie i Zigiemu dacie...
Zigi
Prześlij komentarz