Jak wiadomo, spożywanie posiłków, w szczególności zaś napojów, w okolicy komputera jest karane. W firmie karą tą jest ironiczne spojrzenie pana informatyka, który wymienia Ci zniszczoną klawiaturę. W domu karą tą jest utrata laptopa.
Ponieważ cenimy sobie życie naszego ciężko zapracowanego laptopa, dzieciom spożywać przy nim niczego nie pozwalamy. Oczywiście z miernym skutkiem - dzieci wiedzą, że nie wolno. Wiedza ta jest naszym jedynym sukcesem. Co kilka dni wydmuchujemy więc tylko z klawiatury okruszki i ścieramy napoje z wyświetlacza, modląc się o zdrowie komputera.
Pewnego razu tata obserwuje, jak Marysia nalewa sobie chłodnej wody cytrynowej do szklanki, podczas jakiegoś ważnego czatu na NK. Szklanka stoi w bezpiecznej odległości, co tata docenia. Marysia zakręca butelkę i odstawia ją na bok, co tata docenia. A następnie zaaferowana konwersacją nieostrożnie przesuwa szkło bliżej maszyny. Część napoju wylewa się na blat, cudem omijając drogocenne układy elektroniki.
- No patrz co robisz!! O mało nie zalałaś klawiatury!! - tata wykrzykuje falsetem.
Marysia ze stoickim spokojem spogląda na plamę. Potem na tatę. Potem wraca do czatu, po drodze rzucając niedbale:
- No! Masz szczęście, że nie na klawiaturę...
Tata jest człowiekiem szczęśliwym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz