Jak wiadomo w święto Bożego Ciała oraz przez cały tydzień po nim małe dziewczynki biorą udział w procesjach, sypiąc kwiatki pod nogi Jezuskowi. Jest to wśród nich bardzo prestiżowe i popularne zajęcie. Tako i w naszej rodzinie sypanie kwiatków cieszy się zasłużoną popularnością.
Jednak tego roku Hania, podczas trwającej właśnie oktawy, choruje. Pani doktor, która już najwyraźniej wyrosła i zapomniała, co znaczy procesja, kategorycznie zabroniła wypuszczać dziecko z domu, o zimnym kościele nie wspominając.
Wracamy z wizyty w przychodni:
- Mamoooo, ale ja pójdę sypać kwiatki
- Haniu...
- Mamo, ale dlaczego?!!
- A słyszałaś co mówiła pani doktor?
- No BŁAGAM CIĘ!!
- Haniu nie!
- Ale mamoooooo...
- Nie!
Smutna mina. Smutne oczy. Smutny ton głosu:
- No dobra...ale w takim razie zrobię sobie w domu sypanie!
To tata chętnie poniesie krucyfiks.

1 komentarz:
słów już brak...
C.K.
Prześlij komentarz