Za oknem sypie śniegiem, temperatura spadła poniżej poziomu przyzwoitości a my, trochę jak w piosence, o lecie myślimy nieśmiało. A może po prostu na przekór mrozom podajemy opowieść wakacyjną, która wcześniej nie zdążyła znaleźć sobie miejsca na łamach bloga.Otóż spędzając wakacje w Międzyzdrojach nie można nie nadziać się na zarabiających na letnikach artystów. Artyści robią różne cuda - puszczają wielgachne bańki, grają na instrumentach albo stoją nieruchomo całymi godzinami (i to o dziwo też jest atrakcja). Ci co nie mają żadnych zdolności chodzą po plaży i sprzedają hot-dogi.
Dzieci nasze oglądały to wszystko z niezdrową fascynacją. Od drugiego dnia pobytu snuły już własne wizje wzbogacenia się. Zabawa w zarabianie stała się głównym tematem poplażowych zabaw. Hania, której w drodze nad morze nieopatrznie kupiliśmy peruwiański instrument - pogrywała nam nieustannie. Za pieniądze oczywiście. Marysia jednak grać nie umiała (ani nie miała na czym), wymyśliła więc własny sposób na biznes. Założyła nadmuchiwane koło, koronę księżniczki kupioną na straganie i oświadczyła:
- Ja będę zarabiać jako ładność!
1 komentarz:
Ładność? he he...
Piękność!!!
C.K.
Prześlij komentarz