wtorek, kwietnia 28, 2009

Wysoki jak brzoza

Dziewczyny szykują jakąś zabawę. Chyba wyścig. Hania rzuca w stronę Marysi:
- Tylko się wyluźnij!
- Chyba wyluzuj - poprawia mama polonistka
- Nie. Wyluźnij jest na start a wyluzuj na koniec - wtrąca się Ciotka Klotka, chcąc w ten nieudolny sposób stanąć po stronie kaleczących ojczystą mowę dzieci.
- Ciocia... - nieśmiało wtrąca się sama zainteresowana, czyli Marysia. - Na koniec to bym powiedziała stop.

Jakież dziecinne są te ciotki.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

...a pitstop je kiedy?

Zigi

Anonimowy pisze...

O wypraszam, kiedy niby ten fakt miał miejsce? To jest podstawianie się pode mnie?
C.K.

Jarek pisze...

Jakież te ciotki są zapominalskie...