Marysia przez większą część wieczoru skrobie coś w kąciku. Cienkopis popiskuje, Marysia się marszczy z wysiłku, my oglądamy doktora House'a.- Tato, przyniesiesz mi pić? - pyta nagle.
Wezwany do tablicy krzywi się z niechęcią - na pewno przegapi jakiś ważny moment w pędzącej jak galopujące suchoty akcji filmu. Ale posłusznie zwleka się z kanapy i idzie po to picie i przynosi pełny kubek.
- Masz, to dla Ciebie rysunek. Ale jakbyś mi nie przyniósł picia, to bym ci go nie dała.
No ładnie.Na rysunku pełno różnych postaci.
- To tato jest nasz Mruczek - zaczyna opisywać Marysia.
- A to?- To ja. A tu Hania. I mama. Wujek Mateusz i ciocia Ania. O, a tu niania.
- A tu?- To nasz dom.
- A tu?
- To Kicia co mieszka w piwnicy. A tu dziadek.
- Dobrze. A gdzie jest tata, co?
- Hmmm. Miałeś być tu, ale za ładnie mi wyszło i zdecydowałam, że to będzie Oliwka Sówka.
Tata ma w związku z tym pytanie, czy Oliwka Sówka ćwiczy już przynoszenie wody Marysi, bo on ogłasza bojkot.
3 komentarze:
...ja mogę nosić wodę...i mokrą karmę też...eh...
Zigi
to się historia udała!
Ubaw po pachy, he he.
Tata, nie przejmuj się, babci chyba żadnej też nie było. No, marne pocieszenie... ale jakieś:)
C.K.
Marysia dementuje: " Nie tak powiedziałam. Tu miał być tata , ale się zdecydowałam ,że będzie Oliwka Sówka"
Tato , nie było określeń " za ładnie mi wyszło".
Mamunia
Prześlij komentarz