Do pokoju wchodzi Marysia. Rękę, uniesioną w teatralnym geście, trzyma na czole. Spod palców wystają jej zaś jakieś białe farfocle.Prawie po omacku, ostrożnymi kroki, kieruje się w stronę kanapy. Będąc już przy niej gwałtownym ruchem rzuca się całym ciężarem na plecy. Ręka cały czas przy czole.
- Tato. Zobacz, jaki mam kompromis!Rany! Kompromis jak się patrzy.
2 komentarze:
Taty się chyba naoglądała.
Fajna historia:)
C.K.
...i-migracja zdarza się każdemu...
Zigi
Prześlij komentarz