Do kuchni wchodzi Marysia. Kątem oka spogląda na tatę, siedzącego przy stole. Wiecie, to takie spojrzenie typu "wcale nie patrzę ale wszystko widzę". Uśmiecha się zalotnie po czym oświadcza:- Tato...widzę pryszcza na twoim czole.
- Nie no! Trochę szacunku dla ojca!
Marysia jakby nie usłyszała. Odwróciła się, pokręciła, zajrzała do lodówki. Wychodząc z kuchni znów rzuciła swoje tajniackie spojrzenie, tylko tym razem z drugiej mańki.
- Tato...ciągle go widzę...
Cóż. Jak pisał pewien autor -utrata przyjemnych cech młodości - jakiekolwiek by one nie były - nie zapewnia w ślad za tym utraty cech paskudnych.
Wpis niniejszy wpisuję sobie sam jako prezent urodzinowy ku własnej, słabnącej z wiekiem, pamięci.
1 komentarz:
I znów Maryśka górą! Ale ona faaaajna...
C.K.
Prześlij komentarz