W piątym tygodniu remontu Edyta wezwała szefa ekipy budowlanej na poważną rozmowę. Był wieczór. Pomyte dzieci zaległy na naszych rękach, bo podłogi brudne i trzeba by je jeszcze raz myć.

Rozmowa była istotnie poważna i prowadzona stosownym do sytuacji tonem. Marysi na ten przykład włączył się odruch alarmowy. Bezbłędnie wyczuwając matczyny nastrój rozpoczęła strojenie swoich asekuracyjnych uśmiechów, upewniając się, czy aby nadal ją kochamy i przekonując świat o tym, że ona sama nie ma sobie nic do zarzucenia.
Hania zaś niby się nie przejęła. Tylko co jakiś czas spoglądała to na mamę, to na budowlańca. Niby nic.

Po rozmowie dzieci poszły się usypiać z mamą. Hania ułożyła się na wznak na łóżku, wielkie oczy skierowała ku sufitowi. Zamyśliła się. A potem rzekła:
- Mamo! Powiedz to jeszcze raz!Uważaj tato. W konkursie na idola straciłeś właśnie jakieś dwieście tysięcy punktów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz