czwartek, lutego 23, 2006

Houston, Houston, do you read?

Dwa słowa do ludzi zza wielkiej wody.

W czasach, gdy Świat nam się skurczył i ludzi dzielą odległości nie większe niż doba podróży, trudno mówić o "życiu w innym miejscu". Kolegę z Olsztyna od tego z z drugiej półkuli różni raczej koszt podróży niż adres zamieszkania. Ale czy w czasach, kiedy dzieliło nas 70 kilometrów, było nam po drodze? Dziś geografia to już tylko ciekawostka - parę zdjęć satelitarnych do ściągnięcia z internetu, wycieczka za podbiegunowe koło albo na Ptasią Kopę. To śnieg zimą i huragan jesienią. Żyć w innym miejscu - dzisiaj to raczej coś, co tkwi w naszej głowie. To to, co sprawia, że nie znamy swoich sąsiadów z bloku. To to, co powoduje, że weekendy spędzamy przed telewizorem. Świat bardzo nam zmalał. Ale urosły nam głowy.

Na szczęście nie wszystkim ;-)

Houston, Houston do you hear me?
Ground control, can you feel me?

Brak komentarzy: