- Stasiu Gąska - rzuca tata podczas obiadu.
- Co Stasiu Gąska? - zgodnie z oczekiwaniem podchwytuje temat Hania.
- Kto to jest Stasiu Gąska? - bardziej konkretnie zapytuje Edyta
Tata milczy.
- Co? Nie żyje? - próbuje rozszyfrować Hania.
- Nie żyje - potwierdza Jarek.
- Wiedziałam. Jak tata o kimś mówi, to znaczy, że on nie żyje.
Jakiś dziwny wniosek się wykluł przy okazji. Tata komentuje go jedynie uniesieniem brwi. Lewej.
- Kto to jest Stasiu Gąska? - mama wciąż konkretna do bólu.
- Stasiu Gąska?
- Tak. Stasiu Gąska.
- Błazen.
- Błazen? Stańczyk?
Ooo! Z kojarzenia szóstka.
- Mamo, a co to jest Stańczyk? - wchodzi w słowo Hania.
- To taki pan, który miał zabawiać króla, ale też był patriotą, więc martwił się o kraj.
- I kiedy umarł?
- Haniu, w XVI wieku - mama lekceważąco macha ręką
Hania robi lekko rozczarowaną minę.
- Tato! Dlaczego dopiero teraz o tym mówisz?
Tata nie wiedział co odpowiedzieć bądź zastanawiał o sekundę za długo i rozmowę zakończyła Edyta
- Haniu. Tata znów nasłuchał się Kaczmarskiego...

2 komentarze:
Jakie juz domorosle rozwazania!
Dzieci dorastaja, zmienia sie charakter blogu...
C.K.
...Kaczmarski to kto? ten od kaczek?
ZIGI
Prześlij komentarz