środa, kwietnia 28, 2010

Powsinoga

Jadąc z Hanią na wtorkowe zajęcia Kung-Fu pozwalamy jej siedzieć z przodu. Jeździć z przodu to przywilej. Z przodu wszystko lepiej widać. W tym i drogowe znaki.

W okolicy Białego Kamienia widać drogowskaz na Jelenią Górę. Strzałka pokazuje w lewo.
- Tato... a do Jeleniej Góry to na lewo, nie?
- Na lewo.
- A długo się jedzie do Jeleniej Góry?
- Godzinkę.
- No to ja bym tam chciała dzisiaj pojechać.
- O! A po co?
- Na przykład na pizzę...
- Wiesz, może innym razem.

Wracając mijamy z kolei drogowskaz na Wrocław.
- O! Tato. A na Wrocław to w prawo, prawda?
- Tak.
- No to ja bym chciała dzisiaj pojechać do Wrocławia.
- Hę?
- Na przykład do kina...

Dobrze, że drogowskaz na Legnicę umknął jej uwadze.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

...a ja pragne drogowskazu do Michy Pelnej.. mokrego zarcia...i zeby byla 2 metry najdalej... hmmm...maks 6 metrow...
Zigi