W czasie ostatniej wakacyjnej wyprawy trafiliśmy do czeskiego sanktuarium. Byliśmy nieco zaskoczeni, bo przecież już od czasów Husa wszyscy wiedzą, że bracia Czesi innowiercy są. a ostatnio to w ogóle wszystko ateiści. Tak czy siak sanktuarium jednak zwiedziliśmy.
Pod jedną ze ścian, wśród licznych zabytków, figur, obrazów i relikwii stała też sobie szopka. Ani największa, ani najmniejsza. Ot, taka zwykła.

Dzieci nasze, które zwiedzaniem dość były znudzone, akurat szopce przyglądały się w skupieniu i to przez dłuższą chwilę. Po chwili jednak Hania podniosła na nas zawiedzione oczy:
- A dlaczego ona nie jest ruchoma?
- Taką już ktoś ją zrobił - staraliśmy się odpowiedzieć w miarę mądrze.
Po chwili namysłu Hania zapytała dość retorycznie:
- Po co robić taką nieruchomą szopkę?Hmmm...no właśnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz