czwartek, czerwca 12, 2008

Nowy członek rodziny

Ni stąd, ni zowąd, mama pojawiła się z kotkiem. Pomijając zupełny brak rozsądku u pani domu trzeba przyznać, że kotek jest milusiński. Przynajmniej póki nie urośnie. Nowy mieszkaniec miał jednak pewien feler - brak imienia.
- Mruczuś!! - oświadczyła autorytarnie Hania i kot został Mruczusiem.

W tym czasie Marysia jednak spała. Po przebudzeniu i pierwszej radości, okazało się, że kotek ma imię. Może i nienajgorsze, ale wybrane przez siostrę...

- Ja nie chcę, żeby tak miał na imię!
- A jak ty byś chciała go nazwać?
- Berhan!
- Że co?
- No Berhan!
- A co to za imię? Berhan?
- Berhan!!

Wiecie co? Jeśli miałbym wybierać, to wolę, żeby to był Berhan.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

-....to imię to Beckham... ten słynny angielski koszykarz...

Anonimowy pisze...

-Źle Zigi, to nie koszykarz, tylko trampkarz... ten co buty szyje...

Anonimowy pisze...

-...bredzisz Fredzia, gadają o nim w sporcie, sam słyszałem...a może na czas szyje?