Ni stąd, ni zowąd, mama pojawiła się z kotkiem. Pomijając zupełny brak rozsądku u pani domu trzeba przyznać, że kotek jest milusiński. Przynajmniej póki nie urośnie. Nowy mieszkaniec miał jednak pewien feler - brak imienia.- Mruczuś!! - oświadczyła autorytarnie Hania i kot został Mruczusiem.
W tym czasie Marysia jednak spała. Po przebudzeniu i pierwszej radości, okazało się, że kotek ma imię. Może i nienajgorsze, ale wybrane przez siostrę...
- Ja nie chcę, żeby tak miał na imię!
- A jak ty byś chciała go nazwać?- Berhan!
- Że co?- No Berhan!
- A co to za imię? Berhan?- Berhan!!
Wiecie co? Jeśli miałbym wybierać, to wolę, żeby to był Berhan.
3 komentarze:
-....to imię to Beckham... ten słynny angielski koszykarz...
-Źle Zigi, to nie koszykarz, tylko trampkarz... ten co buty szyje...
-...bredzisz Fredzia, gadają o nim w sporcie, sam słyszałem...a może na czas szyje?
Prześlij komentarz