poniedziałek, kwietnia 28, 2008

Magia nie zadziałała

Do niedawna jeszcze z kolczykami Marysi był problem. Nie pozwalała dotknąć sobie uszu. Nie było mowy o żadnej zmianie kolczyków. Był wrzask, płacz, chowanie się pod stół itp. itd. Jeszcze zdjąć pół biedy, ale żeby potem założyć - absolutnie.

Trzeba więc było użyć podstępu.

Wieczorem Maria z Hanią położyły się spać. Doszło do kolejnej nieudanej próby nawleczenia metalu na uszne ciałko. Po krótkiej szarpaninie nastąpiła pozorowana kapitulacja.
- Dobra. Niech one sobie tutaj koło ciebie, Marysiu, leżą. Może same wskoczą?

Potem trzeba było tylko odczekać, nie zasypiając, dość długi okres czasu. I do boju. Tylko nie myślcie, że zakładanie kolczyków po ciemku, przyświecając sobie mdłym światłem komórki, to prosta rzecz. A że mąż, zdecydowany przeciwnik kolczyków u przedszkolaczków, pomagać ani myślał - nie było łatwo.

W końcu jednak Edyta dopięła swego i nowe kolczyki znalazły się na marysiowych uszach. Rano doszło na tym tle do pewnego sporu.
- Marysiu! Zobacz jakie czary mary. Kolczyki same wskoczyły na twoje uszka!
Podczas gdy Marysia ostrożnie sprawdzała prawdziwość tego newsa, głos zabrała Hania.
- Nieprawda!
- Jak to. Popatrz. To czary.
- Ja nie wierzę w czary!
- Wiesz co Hanka. Ty to już stara baba jesteś!

Szczęśliwie zajęta sobą Marysia nie słyszała tych haniowych herezji. Tak czy siak jedno z naszych dzieci definitywnie odwróciło już oczy swej duszy od krainy czarów...

Brak komentarzy: