sobota, lutego 23, 2008

Specialite de la maison, part II

Do poprzedniej historyjki była jeszcze jedna puenta. Wymaga jednak drobnego wprowadzenia.

Mała Hania, odwrotnie niż ostatnio, uwielbiała jajecznicę. Był to jeden z jej codziennych posiłków. Jednak nasza pani doktor zauważyła, że Hani nadmiernie rosną piersi. Wytłumaczyła nam, że kury są w dzisiejszych czasach tak faszerowane hormonami, że dzieci spożywające kurze jaja w większych ilościach zaczynają rozwijać się za szybko. Zaleciła odstawić potrawy jajeczne. Tak też i uczyniliśmy co w efekcie doprowadziło do dzisiejszego jajowstrętu Hani.

Opowieść tę przytoczyła Edyta zrozpaczonej Hani, gdy zmuszała ją do ponownego zapoznania się ze smakiem jajecznicy. Próbowała też przy tym wykorzystać naturalną próżność kobiet:
- No i wiesz Haniu. Bo od jajek to rosną piersi...
Hania zrobiła na to naprawdę wielkie oczy.
- Mamo! To ile ty jajek zjadłaś?!

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Żądamy powrotu Fredzi i Zigiego!

Anonimowy pisze...

ale mi jest tu dobrze!!!

Anonimowy pisze...

a gdzie jesteś?

Anonimowy pisze...

..nie wiem...

Anonimowy pisze...

No tak pytanie niesamowite :) mała mądrala :)pozdrawiam serdecznie :)
celia13